Strony, ktore nie sa zwiazane z tematyka jak ogloszenia towarzyskie

Waniliowy sex

March 7, 2016 - 3:56 pm No Comments

Brzmi ładnie? Na pewno ładniej niż misjonarski, konserwatywny, zwykły, klasyczny…

Bo wszystko to określenia pasujące do pojęcia waniliowego seksu, który w praktyce oznacza, że idziemy się kochać, we dwójkę, bez prostytutki, filmu porno, kajdanek, pończoch i analnego dildo. Po prostu dwoje nagich ludzi w łóżku wierzących, że wystarczy dopasować element wypukły do wklęsłego i będzie pięknie.

Mówi się o nim takim samym tonem jak o kochaniu się po ciemku, na misjonarza, pogodzie czy kłopotach ze zgagą. Proza życia szarych ludzi. Na redtube nie znajdziemy takiej kategorii pomiędzy seksem analnym, wielkimi biustami czy orgiach w miejscach publicznych. Kto by się tym podniecał?! Tutaj podnoszą się setki głosów sprzeciwu. Dlaczego nasz świat musi gloryfikować wszystko, co zboczone, mocne, na granicy dobrego smaku, wielkie, nieetyczne, bolące? Dlaczego z pogardą pisze się o tych szczęśliwych zakochanych parach, którym wystarczy prześcieradło i spojrzenie w oczy żeby odlecieć na księżyc z ograniczeniem się do prymitywnej praktyki penetracji zwykłej damskiej pochwy zwykłym męskim członkiem? Dlaczego trendy są trójkąty, fetysze i sadyzm, a każdy, kto nie czuje w tym drgań jest seksualnym dinozaurem względnie kandydatem na mnicha?

No właśnie, większość ludzi wini za to mass-media. „Nagi instynkt”, internetowe porno i seks-shopy oraz wolność słowa. Ludzie ci, zwykle szczęśliwie żonaci czy mężaci, przez dziesięć lat albo więcej, piszą, mówią, a nawet krzyczą, że nic nie pobije seksu w sosie z intymności i miłości. Że im dłużej znasz swojego partnera i jego ciało, im lepiej go słuchasz i rozumiesz, tym gorętsze i lepsze jest współżycie. Oni nie potrzebują „jakiś” dewiacji, zdrad i gadżetów żeby dojść.

Dlaczego ktoś lubi waniliowy seks? Otóż, są teorie, że tak samo jak niska samoocena, kompleksy i strach przed intymnością pchają nas w stronę anonimowego, wulgarnego czy nawet dewiacyjnego seksu, tak samo wewnętrzne problemy mogą czynić z nas miłośników wanilii. Bo może po prostu boimy się wychylać ponad standard, zwłaszcza przed partnerem, którego kochamy? Może czujemy, że nasze chucie są złe czy zbyt ekscentryczne i wolimy żyć spokojnie pod kołdrą normalności? Może boimy się utraty kontroli nad życiem, ryzyka pytań powstających w związku, a nawet zniszczenia małżeństwa? Jeśli sytuacja ma się właśnie tak, że myśl o zabawie w pana z pejczykiem i niewolnicę w gorsecie paraliżuje nas strachem lub napawa dziwnym obrzydzeniem, to pora przemyśleć szczerość fascynacji wanilią…

Leave a Reply