Strony, ktore nie sa zwiazane z tematyka jak ogloszenia towarzyskie

“Pięćdziesiąt twarzy Greya”

May 27, 2015 - 1:50 pm No Comments

Jeżeli masz problem z odróżnianiem rzeczywistości od fikcji, a do tego nie jesteś zbyt inteligentny, nie czytaj niczego, co mogłoby być inspiracją do realizacji głupich pomysłów. Oczywiście na wstępie musimy sprostować, że urozmaicanie sobie życia seksualnego na odstawie popularnego bestsellera “Pięćdziesiąt twarzy Greya” na pewno nie jest głupim pomysłem. Każdy normalny człowiek wie przecież, że ostry seks jest fajny, ale tylko, jeśli uprawia się go z głową. Jeśli proces myślenia zwyczajowo zachodzący w mózgu zostaje zastąpiony tylko i wyłącznie reakcją w majtkach, historia może skończyć się żałośnie jak w przypadku pewnej pary ze Stanów. 30-letni mężczyzna przeczytał wspomnianą książkę i zafascynowany historią dominacji bogatego biznesmena nad studentką, postanowił nieco się zabawić. Założył konto na portalu randkowym i zaczął szukać seksualnej niewolnicy. W końcu zaczął spotykać się z 20-letnią dziewczyną, która wytatuowała sobie w miejscu intymnym napis: “Jestem własnością mojego Pana” oraz podobnie jak w książce podpisała stosowne oświadczenie. Wszystko zaczęło się, kiedy w końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień seksualnej przygody. Ustalili hasło bezpieczeństwa “diament” na wypadek gdyby akcja rozwijała się za ostro i kobieta chciała skończyć sesję BDSM przed czasem, więc mężczyzna przystąpił do dzieła. Szyję niewolnicy obwiązał sznurem, a nadgarstki skuł łańcuchami. Potem zaczął bić ją sznurem tak mocno, że laska zaczęła płakać i błagać o to, by przestał. Swoją drogą typowa kobieta nie dość, że najpierw czegoś chce, a za chwilę już nie chce, to jeszcze nie potrafi użyć prostego umówionego wcześniej hasła. Słowo “diament” nie padło ani razu, napalony ogier nie wziął jej jęków na poważnie zamiast tego zerżnął ją i wyszedł z pokoju. W tym czasie wyraźnie niezaspokojona seksualnie dziewczyna wysłała do znajomych SMS-a, z prośbą o wezwanie policji i dopiskiem, że leży związana jak su... Kiedy policjanci przybyli na miejsce, mężczyzna nie rozumiał, o co im chodzi. Uważał, że skoro hasło bezpieczeństwa nie padło, nie mógł przecież wiedzieć, że dzieje się coś niepożądanego. Mężczyzna został oskarżony o pobicie, ale ostatecznie uniewinniono go w sądzie. Po sześciodniowym procesie i trzygodzinnej naradzie ława przysięgłych doszła do wniosku, że czyn nie spełnił znamion przestępstwa.  Uważajcie jak się zabieracie do sprawy…Zapraszam do lektury, bo naprawdę warto, ale róbcie wszystko z głową

Leave a Reply