Strony, ktore nie sa zwiazane z tematyka jak ogloszenia towarzyskie

Erotyczne opowiadanie … Cześć I

October 18, 2011 - 6:40 pm No Comments

Jako młody chłopak, wynajmowałem tanie mieszkanko, mieszczące się w jakiejś bardzo starej, nieprzyjemnej warszawskiej kamienicy. Zaczynałem studia, a w tym miejscu byłem po raz pierwszy. W środku lokal był prawie pusty, w jednym pokoju stało tylko łóżko i lodówka w narożniku. Panował tam mrok i zaduch, niezbyt przyjemna atmosfera. Wyszedłem z tego mieszkania. Schodziłem dość długo, po brudnej i obdartej klatce schodowej, pomalowanej na paskudny zielony, wyblakły kolor. Na samym dole zaczepiła mnie starsza pani sklepikarka, ze sklepu który znajdowal się na dole.
Powiedziała, że przyszła tutaj jakaś bardzo młoda kobieta, pytała o mnie, przedstawiła sie jako znajoma z gimnazjum. Od razzu zacząłem się o nią wypytywać, bo nie pomijając faktu, że moje gimnazjum mieściło się w małej wsi, w swojej pamięci miałem wszystkie dziewczyny. Ich twarze widziałęm już przed oczami, nie mogłem się już doczekać bardziej szczegółowego opisu. Niestety sklepikarka nie była w stanie dokladnie jej opisac… Nie zastanawiałem się dłużej, podziękowałem i zaczołem opuszczac budynek. W drzwiach nie zauważyłem wchodzącej kobiety i szturchnąłem niechcący przez nieuwagę potrąciłem ją delikatnie barkiem. Przeprosiłem, nie zwróciłem za bardzo na nią nawet uwagi, pamietam tylko, że to jakaś blondyna w dlugich wlosach, w brązowym sexownym kożuszku.
Na zewnątrz panowała już zima. Przechadzałem się tą starą ulicą, ostry mróz okalał moje policzki. A ja – pamiętam – wyszedłem tylko na moment, zapomniałem już dlaczego, w samych kapciach i podkoszulku. Cały czas mocno padał śnieg, siarczysty mróz zaczynał mi doskwierać. Szedłem na wprost, w końcu wpadłem w zaułek – ulica ciągnęła się dalej, ale siatka zagradzała dalsze przejście. Pod nią stały śmietniki, a u góry, od okna do okna wisiały sznurki z mocno już zamarzniętym praniem.
Wsadziłem ręce w kieszenie, miałem nadzieję że znajdę tam paczkę papierosów. Oczywiście moja radość sięgnęła zenitu, otwierając ją znalazłem ostatniego papierosa i niebieską zapalniczkę. Odwróciłem się plecami w kierunku przeciwnym do podmuchów wiatru, włożyłem papieros do ust i zapaliłem. Zaciągając się ciepłym dymem poczułem ulgę i wielką przejemność. Niesamowite ciepło, energia płynąca od tej jednej papierowej rurki zaczeła ogarniać całe moje ciało. Poczułem nawet lekką euforię… Splunąłem delikatnie i popatrzyłem się w strone wyjścia z tego zaułku – ludzie jak zwykle w pośpiechu, samochody jadące i zatrzymujące się na światłach. Po chwili takiej zadumy, jedna z przechodzących kobiet utkwiła mi w pamięci – znów zobaczyłem te blond włosy i brązowy, delikatny korzuszek. Skądś znałem te rysy, tą twarz, zawsze pomalowaną. Postanowiłem wrócić do mieszkania. Po raz kolejny nie mogłem się doczekać końca tych pieprzonych schodów, one nie miały chyba końca. Po pewnym czasie znalazłem się na miejscu. Wkładajac kluczyk do zamka zorientowałem się, że coś z nim jest nie tak, że nie pasuje?. Oczywiście pomyślałem sobie wtedy jak każdy, kto nie może otworzyć własnych drzwi. Zacząłem tam pukać, walić wręcz, bo nie mogłem się pomylić. Oczywiście tak mi sie wydawało… Ktoś w końcu otworzył. Jakiś gruby, brudny pijaczyna, obrzydliwie prześmierdły potem i papierosami, z butelką jakiegoś taniego wina w dłoni. Oszołomiony stałem i patrzyłem się na niego, nie mogłem z siebie nic wydusić.
Zmierzył mnie wzrokiem, zataczając się podparł ręką o framugę. Po chwili zawołał:
- Kinga, to chyba do ciebie!
Odszedł w głąb mieszkania, zostawiając drzwi otwarte. Z pokoju obok przez okno wpadały skąpo przedzierające się przez gęste chmury promienie słońca.
W drzwiach stanęła jakaś postać. Oszołomiony jej pięknym i zgrabnym ciałem patrzyłem na czarny, koronkowy biustonosz, wylewające się niemal stamtąd jędrne piersi i płaski, seksowny brzuszek, z dobrze wyostrzonym wcięciem w talii. Miliony myśli w mojej głowie nie pozwalały mi na kontakt ze światem zewnętrznym – widziałem tylko że ruszają się jej usta, coś mówiła, ale nie słyszałem co. Nic do mnie nie docierało. Byłem wprost gwałcony jej walorami. Wkońcu przestała mówić. Oparła się o framugę, a jej usta poruszaly się lekko żuła gumę. Jej wzrok utkwił w miejscu mojego krocza. Spojrzałem tam również ukradkiem. Gwałtownie zacząłem odbierać wszelkie bodźce, opamietałem się. Mój penis utworzył już spory namiot. Zawstydziłem się lekko, ułożyłem nogę w inny sposób, tak, żeby zmienić ułożenie. Żuła gumę, jej pomalowane Warki lśniły, obracała ją energicznie. Układały sie jak do lodzika. Myślałem że rozerwie mi już i tak napięte spodnie. Widziała to. W końcu zapytała, czy chce wejść na chwilę zapomnienia. Udało mi sie odpowiedzieć, że chyba pomyliłem drzwi. Spojrzałem na napis i cyferkę na drzwiach – rzeczywiście to było inne mieszkanie. Nie mogłem oderwać wzroku od jej pięknych piersi, po prostu nie dało sie! Patrzyła na mój namiot i żuła tą gumę, podeszła bliżej….

Leave a Reply